wszystko staje się tak bardzo, bardzo realne.
to trochę jak ogień trawiący wypalone słońcem letnie trawy. nagły, nieokiełznany, ale piękny, gdy siedzi się z boku i po prostu patrzy.
tak więc siedzę i patrzę, bo przecież możemy tu zostać i po prostu patrzeć.
możemy tu zostać i szukać sposobów, by kochać głośniej.
możemy po prostu zostać i być, bo nawet gdy trawy się wypalą, nawet gdy deszcz ugasi ogień, wszystko będzie gotowe na nowe życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz