piątek, 14 kwietnia 2017

now.

nagle wszystko zapadło się w sobie z trzaskiem.
ciągła chęć na więcej nie wytrzymała naporu zmęczenia i nastąpił wybuch, który o dziwo nie zniszczył niczego, wręcz przeciwnie. z niczego zrobił coś.
czas przyznać się przed samą sobą do błędów.
to wcale nie jest niefortunny ciąg zdarzeń.
to jestem ja.
nie będzie inaczej.
znowu uciekam, kurwa.

środa, 5 kwietnia 2017

gardło zasycha, jak po narkotykach.

dotykam się. ramiona, uda, łydki.
mój własny dotyk jest mi obcy.
nadal nie ćpam, a jest dziwnie. zaciskam pięści, zagryzam wargi, a wspomnienia i tak mnie uderzają.
zamykam oczy, czuję swój spokojny, lecz płytki oddech i niespokojne serce.
to wszystko mogłoby być żartem albo kłamstwem, a jest prawdą.
ostatnio za dużo prawdy mam w swoim życiu, przeraża mnie to.
może uda mi się w końcu wypełnić płuca powietrzem do końca.
powietrzem, a nie papierosowym dymem.

co do chuja.

archiwum.