wtorek, 28 kwietnia 2026

it was nice to play pretend.

będą dwie części.

dwie, bo potrzebuję coś zamknąć, żeby potem coś otworzyć.

tylko... tak ciężko jest zamknąć. czuję, że zamykam drzwi, ale z premedytacją zamykam je niedokładnie, zostawiam je lekko, niemalże niewidocznie uchylone. nie chcę nimi trzaskać, nie chcę nawet patrzeć, jak się domykają. to strasznie bolesne, to na maksa ciężkie i nie wiem czy umiem to zrobić. byłoby łatwiej, gdybyśmy się nienawidzili. byłoby łatwiej, gdyby któreś z nas zawiniło. byłoby łatwiej, gdybyśmy mogli zwalić na kogoś winę. byłoby łatwiej, gdybyśmy nie mogli się przytulić i wypłakać po wszystkim. byłoby łatwiej, gdybyś tak bardzo tego nie pragnął, byłoby łatwiej, gdybym ja nie myślała o tym, byłoby łatwiej gdybyśmy umieli to domknąć, gdybym nie próbowała zawołać cię co chwilę z drugiego pokoju.

tak naprawdę, to nigdy nie byłoby łatwiej.

druga część jest krótsza, bo jest niewiadomą, której pragnę bardziej niż powinnam.
jest powiewem świeżości i rosą nad ranem na szybie auta, w której rozszczepia się światło porannego brzasku, ale jeden ruch wycieraczek, może ją zetrzeć.
ale nawet jak ją ścieram, to ona tam jest, codziennie rano, od nowa.
i może po starciu już nie ma tych promieni wszędzie, ale brzask nadal jest, nadal jest piękny i sprawia, że chcę żyć. bardziej niż kiedykolwiek.

i może w końcu ta chęć zmieni te małe elementy, może w końcu zimą będzie przytulnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

archiwum.