niedziela, 3 maja 2026

i really wanna stay at your house.

ten weekend to jeden z tych, które nie krzyczą, ale cicho zostają.

cisza jest ostatnio dobrym wyznacznikiem szczęścia.
cisza i spokój, długopis przeciągnięty po skórze, zostawiający ślad, którego nie powinno być.
śladów robi się więcej z każdym dniem, tusz stapia się ze skórą, rozlewa w jej załamaniach, rozmywa się od potu i odbija na meblach, gdy próbuję się oprzeć.
jeszcze chwilę temu tego nie było. jeszcze chwilę temu w to nie wierzyłam, a teraz wszystko pokryte jest mozaiką odbić, które zdają się nieskończenie rozrastać niczym fraktale rozlewające się po suficie, gdy za długo nie śpię.

i może właśnie o to chodziło.

o ten spokój, o jego głos i średnio długie momenty ciszy nas discordzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

archiwum.